czwartek, 29 stycznia 2026

zombie pożeracze

Faith No More'owy Mike Patton rocznikiem ode mnie trzy lata młodszy (a z dokładniejszych wyliczeń nieco mniej), więc na boisku nie załapałby się z rówieśnikami mej daty nawet na ławkę. Ale z biegiem lat różnice znacznie się zacierają, więc dzisiaj to już niemal równolatek.
Przed kilkoma dniami obchodził urodziny, sięgnąłem więc po najlepszą z jego głosem płytę - "The Real Thing". Lubię w całości, włącznie z hitem "Epic" - bez pardonu nafaszerowanym skando-rapem.
Po upływie lat wciąż nie potrafię zadeklarować uwielbienia dla jakiegoś konkretnego jednego utworu, wystającego lepszością ponad inne. Mimo to myślę sobie, że na dzisiaj możemy podgłośnić kapitalne, sześciominutowe, z każdą chwilą zyskujące na natężeniu "Zombie Eaters". Nic się nie zestarzało. Klasa kawałek. Choćby się skichały te wszystkie pierdy deftonsy, parkłejdrajwy czy bringmidehorajzony, nie daliby rady wskoczyć w podobne do Faith No More buty, nawet po kilku głębszych. Inna sprawa, iż dzieciarnia z pokolenia z, jest cienka jak drut.
A zatem "Zombie Eaters". Kotłuje się, Mike Patton wychodzi z siebie. Śpiewa, krzyczy, skanduje, a niekiedy, gdy trzeba - śpiewa baranim głosem  (ten to ma głos, chyba ponad skalę oktaw). Wszystkiego po trochu. Ależ piosenka. Uwielbiałem ją w osiemdziesiątym dziewiątym, kłaniam jej się nisko także teraz.
Dobry tekst, choć trzeba nad jego rozwikłaniem popracować. Wyczuwam tu relację dzieciaka z rodzicem z perspektywy malca. I ten smarkacz to typowy pasożyt. W dodatku panikarz. Ledwie znika mu matka z oczu, a ten już płaczem doprowadza ją do szału. A potem znowu wysysa z niej nie tylko mleko, ale i każde źdźbło energii. Żadna więc z niego niewinna istotka, to intruz! - zombie wręcz. Interesowna, lejąca w gacie persona, żądna jedynie własnych potrzeb. Ale jest jeszcze coś. Istnieje coś takiego, jak depresja poporodowa, a wtedy role mogą się odwrócić, i to rodzicielka staje się złośliwa oraz mściwa. Z pozycji obiektywnej nie znajduję dla żadnej ze stron współczucia. W owym zakresie skrywam raczej kiepską regulację empatii. Zaznaczę przy sprzyjającej okazji - nie cierpię wrzeszczących i beczących bachorów, podobnie jak rapu. Pamiętajmy, dzieciaki bezlitośnie uzurpują własne szczęście od rodziców, a gdy go nie dostają, przechodzą do kontry i z biegiem czasu nienawidzą.
Musiał Mike mieć jakieś silne w tym zakresie przeżycia/wspomnienia, skoro eksploduje w tej piosence z niesłychanym zaangażowaniem, wiarą i przekonaniem. Głośniki aż wyzwalają wichurę. Ale tak trzeba, ponieważ tak właśnie się słucha rocka, a nie na tych komputerkach popierdółkach.
Dużo zdrówka dla Mike'a!

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


wtorek, 27 stycznia 2026

Jethro Tull ponownie w Polsce

Ponownie do naszego kraju zawitają Jethro Tull. W odległej dość, acz jednak tegorocznej perspektywie, trzy koncerty:
(piątek) 27 listopada 2026 - Poznań, Sala Ziemi
(sobota) 28 listopada 2026 - Warszawa, Hala Ursynów
(poniedziałek) 30 listopada 2026 - Zabrze, Dom Muzyki i Tańca

trasa "The Curiosity Tour" (organizuje Calliandra Productions, w Polsce Art-Muza)

Ostatni album "Curious Ruminant" (2025) niespecjalnie mi się widzi, ale nie idzie przecież o jedną płytę. Ona jedynie pretekstem do nowych koncertów. Wierzę, iż przed nami kolejne ekscytujące wieczory z muzyką Iana Andersona. 

Jethro Tull nie nagrywali płyt przez dwie dekady, a jak wystrzeli, to od dwa tysiące dwudziestego drugiego spłodzili trzy. Najbardziej z nich lubię "The Zealot Gene"

P.S. Pozwalam sobie udostępnić oficjalny plakat z zapowiedzi tej trasy. Nie wiem, czy mogę, czy nie, więc być może niebawem zniknie, jeśli ktoś mój nieoficjalny ruch zaskarży u mego dostawcy usług hostingowych, albo u polskiego organizatora, który zdjął mi już kiedyś zapowiedź występów Focus. Wówczas chwycę za druty i wyszydełkuję własny.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm



konstatacja

Prezydent mojego kraju trzyma psiaki na uwięzi.
Prezydent mojego kraju nie wspiera WOŚP.
Prezydent mojego kraju wetuje jak popadnie, ponieważ interes partyjny przedkłada nad narodowy. 
Prezydent mojego kraju nie staje w obronie polskich żołnierzy podczas afgańskiej misji, ponieważ boi się podskoczyć megalomanowi Trumpowi.
Prezydent mojego kraju jaki jest, wszyscy widzimy.


andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

Sly Dunbar in memoriam (*)

Umarł Sly Dunbar - jamajski perkusista i o takim usposobieniu muzyk, znany głównie ze Sly And Robbie. Niezwykle ceniony, więc tym dobitniej służę odnotowaniem. Bo, choć uprawiał sporo nie w moim guście rytmów, to jednak mam go w roli sidemana na paru lubianych płytach, czy to u Boba Dylana, Micka Jaggera, Simply Red bądź Joe Cockera. I to płytach powszechnie uznanych, więc tym wyraźniej wytłuszczam jego znaczenie. Podobnie, jak na tę okoliczność szacunkiem wobec Sly'a wystosowali się Keith Richards czy Ronnie Wood.
Sly, nie zatrzymuj się, pędź ku Gwiazdom...

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm

 

firma

Jeśli włączyliście wczoraj Drodzy Państwo Radio Poznań, tak na równą godzinę przed moim Uspokojeniem Wieczornym, mieliście okazję wysłuchania ciekawie wnioskującego psychologa biznesu. Sprawa zadziała się w paśmie Rafała Regulskiego Rozmowy Po Zachodzie. Audycja jest, albo za chwilę będzie dostępna w podcaście, więc można odsłuchać, gdyby co. Powinny szczególnie zabrać się za nią młodziaki, ci z pokolenia Z. Sprawa dotyczyła ich najdelikatniej mówiąc nieporadności we współczesnym świecie, ale i często tumiwisizmu, wynikającego z różnorakiego nieprzystosowania. Słuchałem faceta i wiele mi się zgadzało. Otrzymałem odpowiedzi na nurtujące od dawna pytania, ale i też podjęty został temat, na który niejednokrotnie chętnie zwróciłbym uwagę w pozaradiowym gronie, lecz wielu ludziom wystają zrogowaciałe pancerze. A sprawa, jak się okazuje jest, tylko musi ją jednak wzniecić człek utytułowany. 

Nastawiam właśnie częstokroć filmowego, obecnie już blisko 92-letniego Dave'a Grusina. Tym razem "Firma", vide "The Firm". Ponad trzydziestoletni film z Tomem Cruisem w roli głównej, ale nie od filmów jestem, także dolewam Wam, Drodzy Państwo, dżezu do ognia.
Po dopiero co wyemitowanych czterech numerach ze Wspaniałych Braci Baker, tym razem w nieco innej konwencji Dave Grusin. Z jednym wszak wspólnym mianownikiem, otóż, zawsze na swych soundtrackach, ten fascynujący pianista miewa gości, więc pomimo iż płyty ostatecznie bywają podpisywane jego nazwiskiem, namacalnie skrywają jeszcze nie tyle kolaboracje, co osobliwe kompozycje niezależnych od Grusina twórców. Tak było u braci Baker, tak jest i na dzisiejszej Firmie, a kto słyszał inne filmówki Grusina, dostrzeże podobne zależności, np. na Havanie, Tootsie czy weźmy na to Trzech Dniach Kondora.
"The Firm" to taki Grusin na flirt jazzu z bluesem. Dobrze oba style w jednym garze oddaje pianistyczny motyw przewodni - "The Firm - Main Title". Z kolei sama końcówka, numer "How Could You Lose Me? - End Title", choć z pozoru powoli, leniwie rozkręca się na innej modły melodię, ostatecznie w końcowej fazie nabiera pokrewnego znaczenia.
Grusin aż w ośmiu ścieżkach, które sukcesywnie przecinają inni, np. Jimmy Buffett w countryrockowym "Stars On The Water", stricte country'owa Nanci Griffith w "Never Mind", dobry blues "Start It Up" Robbena Forda, albo w innym bluesowym temacie -"M-O-N-E-Y" - country/blues/swingujący Lyle Lovett. Jest jeszcze okropne calypso "Dance Glass" w wydaniu Dave'a Samuelsa - jedyny na ścieżce przeszkadzacz. Używając teleturniejowej terminologii - zonk. Jednak postacią z afisza niekwestionowany przywódca Dave Grusin, który jak zawsze natchniony. Jego jazz/bluesowe błądzenia po biało-czarnej klawiaturze przyjmuję z rozkoszą, a niekiedy wręcz rozprężeniem. A przecież film to jednak żadna sielanka, wszak z tego co pamiętam, nosił pewnego rodzaju mafijno-korporacyjne piętno. I gdy się muzyce Grusina przysłuchamy uważniej, zabije z niej pewien posmak niepokoju, jakiegoś złowieszczego oddechu za plecami. Dobrze zilustrowana muzyka potrafi robić za sam film, jak w tym właśnie przypadku.
Jeśli macie Państwo na półce, to już tylko do posłuchania jeden krok.

andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm


"USPOKOJENIE WIECZORNE" - program z 26 stycznia 2025 / Radio Poznań, 100,9 FM Poznań

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
wydanie nr 93
26 stycznia 2026

(poniedziałek, w godz. 22.07 - 23.00)

Polskie Radio Poznań
100,9 FM Poznań
realizacja Łukasz Kurzawski

prowadzenie andy

 

SCORPIONS "Savage Amusement" (1988) -- Francis Buchholz in memoriam
- Believe In Love

DREAMTIDE "Dream And Deliver" (2008) -- Francis Buchholz in memoriam
- Dancing When The Night Falls

NICK LOWE "Indoor Safari" (2024) -- świąteczno-noworoczna niespodzianka od Pana Tomasza, Słuchacza z Warszawy
- Went To A Party

LE ORME "Collage" (1971) -- wiosną grupa na dwóch polskich koncertach. Jeden z nich w Poznaniu - wtorek, 14 kwietnia 2026, Klub Pod Minogą
- Sguardo Verso Il Cielo 

LE ORME "Storia O Leggenda" (1977)
- Storia O Leggenda

ANDRZEJ KORZYŃSKI "07 Zgłoś Się" Seria IV (2025)
- Hipnoza Głębin {z odcinka "Skok Śmierci" /1985/}

VAN HALEN "Studio Rarities 1989 - 2004" (2023)
- Respect The Wind {oryginalnie na OST "Twister" /1996/}



poniedziałek, 26 stycznia 2026

łyżwy

Wczorajsza ślizgawica nie tylko mnie napędziła strachu. Dotarłem do radia po prawdziwych boleściach. Odmrożenie szyb auta Mundi zajęło więcej czasu, niż przejazd z jednego końca miasta na drugi. Jeszcze czegoś takiego nie doświadczyłem. To znaczy doświadczyłem - w latach dziewięćdziesiątych. Był taki jeden dzień, kiedy z rana nie mogłem ujść kroku, a moją broszką stało otwarcie sklepu. Zamówiona pod sytuacyjnym przymusem - nie dla przyjemności - taksówka, podjechała ze znacznym poślizgiem (dosłownie i w przenośni), a ostatecznie okazało się, że tamtego dnia najlepiej było zostać w domu. Wczoraj być może też tak byłoby najrozsądniej, jednak nosiłem w sobie pragnienie zrobienia tej audycji, więc zrobiłbym ją nawet, gdybym był jej jedynym z uchem przy głośnikach beneficjentem. I myślę, że ostatecznie nie była najgorsza, co?. To znaczy, pytanie przepycha się spod śluzy kategorii obiektywnych, albowiem dla mnie była bezbłędna. Nigdy nie stosuję wypełniaczy, zawsze prezentuję tematy lubiane i lubiane jeszcze bardziej, więc nie ma mowy przestrzelić.
Dzisiaj nie lepsza aura, zapewne nawet w moich traperach stabilność na dyndających zawiasach, ale nic to, pojadę do radia, ponieważ zamierzenie nadania w eter bliskiej mi muzyki, nie szuka zamienników czy innych półśrodków. 
Kończmy już tę przeklętą zimę. Zarówno za nią, co i każdą inną, nigdy nie zatęsknię.


andy

"NAWIEDZONE STUDIO"
w każdą niedzielę od 22.00 do 2.00

na 98,6 FM Poznań (Radio Afera) lub
afera.com.pl 

"USPOKOJENIE WIECZORNE"
w każdy poniedziałek od 22.07 do 23.00
na 100,9 FM Poznań (Polskie Radio Poznań)
lub radiopoznan.fm